c.d. Wosk z pazurem by Aisse Diallo – The Nailtruck czyli.. Nasza krótka Historia

Nie sądziłem że przyjdzie mi pisać ten materiał w takich warunkach! Siedzę sobie i własnym oczom nie wierzę! vis a vis mnie widzę masę pucharów zdobytych na różnorakich mistrzostwach świata i okolic w stylizacji paznokci! no po prostu MEGA! To dopiero inspiruje i daje do myślenia! A gdzie jestem? Dziś pracuje z siedziby Słowianka Nail Trends gdzie odbywają się szkolenia w których bierze udział Aisse:)

No do do rzeczy!

Jak to się stało..

To wiecie już jak się poznaliśmy.. ale skąd pomysł na Nailtrucka

Cofnijmy się zatem w czasie…

Wakacje spędzamy pracując nad morzem. Aisse przez długi czas marudzi mi ze bardzo ale to bardzo chce zrobić paznokcie i nie „jakiś tam żel” a Akryl! I tu zaczyna się robić problem.. Przy sobie sprzętu nie mamy więc za dużo nie podziałamy a jedyny salon jaki znaleźliśmy wtedy we Władysławowie nie wyglądał zachęcająco.. no dobra.. wyglądał strasznie.. i powiem Wam że po wejściu do środka skutecznie zniechęcił nas do przeprowadzenia  paznokciowej regeneracji..

I tu pierwszy raz pojawiała się wizja stworzenia czegoś bliżej nie określonego jak na „tamte czasy”.. czyli Mobilnego studia stylizacji paznokci..

I tak dzień za dniem czas mijał a pomysł pomimo był tylko mrzonką i marzeniem ..  powoli acz skutecznie zagłębiał się w czeluściach naszych umysłów… aż pewnego dnia…

Idea która przeradza się w coś więcej..

Była burzliwa noc… deszcz padał za oknem a jego gigantyczne krople rozbijały się o okna parapetów na Warszawskim Gocławiu.. otworzyłem oczy, spoglądnąłem na telefon.. była 3.20.. no masakra.. jak żyć? czułem że już nie zasnę… i to nie kwestia tego ze pada, bo bardzo lubię deszcz.. lecz kwesitia czegoś więcej… czegoś innego co nie dawało mi spokoju.. nie wiem czy mi się to przyśniło czy też jakaś durna myśl nie dawała mi spokoju…Wstałem tak żeby nie obudzić Aisse i na paluszkach jak mała myszka (pamiętając o niebezpieczeństwach wynajmowanego mieszkania – skrzypiące podłogi i drzwi, kable od ładowarek walające się po podłodze itp.. to nie pomagają nie obudzić mojej misi która czuwa cały czas!…😂) jakimś cudem w idealnej ciszy przeszedłem  do salonu..
Pomieszczenie było spore.. mieściła się w nim narożna skórzana kanapa, stoliczek kawowy a przed nim telewizor na ściance działowej… a w sumie to na murku działowym oddzielającym część salonową od jadalnianej.. a ja.. jak zawsze.. usiadłem na podłodze..

Chwyciłem pustą kartkę papieru, ołówek i zacząłem po niej pisać..

Myślę że wiecie jak to jest.. sami nie wiecie jak i kiedy ale przychodzi wam do głowy pomysł.. coś odległego.. jak to z wizualizować? I tak pomału na kartce pojawił się wstępny zarys tego co będzie…

Kartonowe rewolucje

Kilka dni później usiedliśmy razem z Aisse i postanowiliśmy że zaprojektujemy coś co w przyszłości będzie ( lub nie będzie ) salonem.. ale niezwykłym salonem.. bo całkowicie mobilnym…

Szybki research po sieci i… nie ma takich obiektów.. więc komputer w dłoń i do pracy…

Już wstępne plany pokazały że zakres prac będzie ogromny! Salon miał spełniać kilka podstawowych funkcji..

1.Min. 3 stanowiska do pracy – żebyśmy mieli możliwości rozwoju
2. Całoroczny – Nie interesowała nas praca tylko sezonowa
3. Niezależność – Miał być to salon mobilny
I to co najważniejsze!

4. Miał być w pełni dostosowany do obsługi przez kobiety! – a to było najtrudniejsze..

Zaprojektowałem wstępnie wnętrze Nailtrucka w kilku odsłonach, poznajdowałem wyposażenie i z grubsza wyceniłem inwestycje… i Upsss… przekroczyłem nieco założony w głowie budżet.. no trudno.. na razie przemilczę tę kwestię i przejdę do przedstawienia pomysłu mojej drugiej połówce… skrupulatnie przygotowałem wstępne wizualizacje i kosztorys i usiedliśmy do rozmów..

Wzrok Aisse był niesamowity.. na samą myśl o projekcie oczy błyszczały jej jak gwiazdy polarne a ręce trzęsły się trzymając kubek z herbatą..

– No pokaż! no już! nie przedrzeźniaj się ze mną.. 😉

Ulitowałem się… i powiem wam że to chyba był błąd… jej mina… do czego by ją przyrównać.. już wiem.. 😂

To była taka reakcja… :

 

No dosłownie… konsternacja – zadziwienie – i oczywiście euforia.. ale w pierwszym momencie nie wiedziałem co będzie grane..

Jednak jak się domyślacie wystąpił drobny problem…

– Kochanie… super te rysunki… ale jak to to będzie wyglądało w rzeczywistości?

I czar prysł..  już wiem ze nie da się nic zrobić.. Kobiecy umysł Aisse po prostu nie przyswaja rysunków i wizualizacji z opisami wymiarów… to tak nie działa..

I tu przypomina mi się taki „demot” który działa bardzo znamiennie na wyobraźnie..  😂

https://demotywatory.pl/3755639/Wiecie-dlaczego-my-kobiety-mamy-cholerne-problemy-z-parkowaniem

I żadne tłumaczenie na nic się nie zda.. bo ile to te 20 cm… 😉

Tak więc nie mając wyboru podjąłem sie „salonowych rewolucji” i całą naszą przestrzeń zagospodarowałem obklejając ją taśmą malarską a z kartonów pozyskanych z pobliskiego sklepu stworzyłem coś a`la meble…

2 dni i wiele metrów taśmy później stało się!
Można było z wirtualnego rysunku przejść do kartonowego nailtrucka. stojącego wewnątrz naszego salonu..

Kilka.. NO DOBRA KILKADZIESIĄT poprawek nanoszonych już na żywym organizmie i jest! Wiemy czego chcemy! teraz już tylko pozostało nam zbudować coś z niczego…

 

A oczywiście na nasze dalsze losy musicie poczekać do następnego posta:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *